37 razy wyjeżdżali strażacy w związku z nawałnicą, która przeszła przez Stalowa Wolę i okolice. To późnych godzin nocnych usuwali jej skutki – powalone drzewa, zalane ulice i zerwane dachy.

Najpierw rzęsisty ponad 2-centynetrowy grad, a potem ulewny deszcz i silny wiatr – tak wyglądała Stalowa Wola we wtorek po 16.00. Co ciekawe nie we wszystkich częściach miasta było tak samo. Były miejsca, gdzie ledwo popadało i były takie w których nawałnica wyrządziła wiele szkód – zalane ulice, powalone drzewa i zerwane dachy.

Tak było m.in. na Osiedlu Rozwadów. Strażacy ze Stalowej Woli wspomagani przez okoliczne jednostki OSP do późnych godzin nocnych usuwali jej skutki. Dla wielu działania zakończyły się dopiero po 24.00.

Krystian Bąk, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Stalowej Woli

Najtrudniejsza sytuacja była przy ulicy rozwadowskiej, gdzie wichura zerwała częściowo dach z budynku wielorodzinnego. Tam konieczna była ewakuacja

Łącznie w działaniach uczestniczyło 16 zastępów PSP i 36 zastępów OSP – w sumie około 200 strażaków.



















