Kupcy na targowisku w Stalowej Woli boją się o swoje miejsca do handlowania w związku z pojawiającymi się informacjami o wprowadzeniu ograniczeń dla handlujących. Tego dotyczyło zorganizowane na stalowowolskim targowisku spotkanie z radnymi i wiceprezydentem miasta.

Chodzi między innymi o kwestię handlu głównie warzywami i owocami przy drodze na terenie targowiska, na pasażu wzdłuż torów oraz w lasku. Pojawiła się m.in. informacja, że miasto planuje wprowadzić zakazy i ograniczenie handlu w tych miejscach.
Wielu handlujących jest przekonanych, że wynika to z chęci zapełnienia hali owocowo-warzywnej, która nie cieszy się zainteresowaniem kupców. Między innymi dlatego, ze handel pod chmurką to już tradycja w Stalowej Woli i kupujący wolą właśnie na takich stoiskach robić zakupy. U jednego kupić kwiaty rabatowe a u pani Eli ziemniaki.
Jeden z handlujących podkreślał też, że hala jest za mała, by pomieścić wszystkich handlujących

Również handlujący wynajmujący stoiska na hali chcą w lecie warzywa sprzedawać na zewnątrz. obecnie nie jest to możliwe

Natomiast w ocenie jednej z handlujących, która nie sprzedaje warzyw, ale też obawia się o swoje miejsce pracy, dobrym rozwiązaniem na to, by hala przynosiła zyski jest otwarcie jej również na inne produkty

O tym, że nie można ratować warzywniaka kosztem handlujących pod chmurką mówili też obecni na spotkaniu radni Urszula Tatys, Kamil Maciejak i Daniel Hausner.
Radna podkreślała, że zakazami nie można sztucznie zapełniać hali

W spotkaniu z handlującymi wziął udział również udział wiceprezydent Stalowej Woli Tomasz Misko. Ten zapewnił, że nie ma żadnych planów ograniczania handlu
Wiceprezydent stwierdził, że sprzedający nie zostaną usunięci ani z pasażu ani z pasa przy drodze. Po to istniejąca droga ma być przekształcona z publicznej na wewnętrzną
Ma odbyć się spotkanie z handlującymi na temat tego, jak zrewitalizować przestrzeń do handlowania. Pewne jest to, że handlujący przypilnują tematu, bo to są ich miejsca pracy.














