– Mamy do czynienia z niefortunną sytuacją, w której miasto Tarnobrzeg – jako właściciel spółki kopalni siarki w likwidacji – jest obarczone odpowiedzialnością za wyrobisko w Piasecznie – mówi prezydent Tarnobrzega Łukasz Nowak, odnosząc się do kwestii pokopalnianego wyrobiska znajdującego się na terenie gminy Łoniów w powiecie sandomierskim.
W powiecie sandomierskim odbyła się konferencja poświęcona przyszłości wyrobiska „Piaseczno”. Spotkanie odbyło się pod hasłem „Rekultywacja wyrobiska „Piaseczno” – wyzwanie dla bezpieczeństwa środowiskowego, gospodarczego i społecznego – zagrożenia i konieczne decyzje”.
W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele administracji, eksperci oraz instytucje zaangażowane w proces rekultywacji terenów pogórniczych. Celem konferencji było przedstawienie aktualnego stanu wyrobiska, omówienie zagrożeń oraz wskazanie możliwych kierunków dalszych działań.
Mówi prezydent Tarnobrzega Łukasz Nowak:
– Oczywiście nie będę teraz wracał do historii i wyjaśniał, jak do tego doszło. Faktem jest jednak, że to likwidowana spółka odpowiada za ten teren.
Proces rekultywacji trwał przez wiele lat i został zakończony na takim etapie, do jakiego spółka była w stanie doprowadzić go własnymi siłami i możliwościami. W tej chwili ostateczne zamknięcie tego procesu wymaga wdrożenia stosownego planu melioracji terenów wokół wyrobiska. Musimy działać tak, aby nie wywołać katastrofalnego problemu w momencie, gdy zaprzestaniemy odpompowywania wody. Dziś utrzymujemy lustro wody na bezpiecznym poziomie 138 metrów nad poziomem morza. Choć zbocza są przygotowane na napór wody, to docelowe zakończenie rekultywacji ma nastąpić na poziomie 146 metrów nad poziomem morza. Niestety, według wszelkich badań geologicznych, dopuszczenie do takiego poziomu spowodowałoby zalanie terenów otaczających wyrobisko.
Musimy ten problem rozwiązać i w tej kwestii zrobiliśmy już kilka milowych kroków naprzód. Działamy w zespole międzyresortowym wspólnie z kopalniami w Trzebini i Olkuszu. Tam również występują potężne kryzysy. Warto pamiętać, że w Trzebini pompowanie wody z kopalni zakończono w 2019 roku, a dzisiaj mierzą się oni z dramatycznym problemem zalewania terenów. My absolutnie nie chcemy dopuścić do podobnego scenariusza w naszym regionie.
Moją ambicją jest doprowadzenie do końca procesu likwidacji spółki, który ciągnie się już od kilkunastu lat. Będzie to jednak możliwe tylko i wyłącznie wtedy, kiedy trwale rozwiążemy sytuację w Piasecznie. Jako prezydent osobiście interesuję tym tematem różne ministerstwa. W Ministerstwie energi przedstawiłem autorski plan na Piaseczno. Wpisuje się on w rządowe plany budowy małych reaktorów jądrowych (SMR), które obecnie są rozważane m.in. w Stalowej Woli. Stalowa Wola ma od 2023 roku podpisaną umowę ze spółką Rlen Syntos Green Energy. Jeżeli jednak w badaniach hydrologicznych wyjdzie, że budowa czterech reaktorów w tamtej lokalizacji jest niemożliwa, chciałbym zainteresować inwestorów Tarnobrzegiem – co już zresztą zacząłem robić.
Zalety naszej lokalizacji są bezdyskusyjne. Nadmiar wody z Piaseczna mógłby być pompowany bezpośrednio do chłodzenia reaktora i wykorzystywany jako woda przemysłowa. Obecnie z tego zbiornika wypompowujemy aż 17,5 tysiąca metrów sześciennych wody na dobę, co daje ponad 7 milionów metrów sześciennych rocznie. To gigantyczna ilość. Uważam, że ten zbiornik nie jest i – ze względu na potężne tąpnięcia i historyczne osuwiska – najprawdopodobniej nigdy nie będzie gotowy na funkcje rekreacyjne. Może jednak stać się doskonałym zapleczem przemysłowym. Próbowałem i próbuję zainteresować tym zbiornikiem MSWiA, bo zbiornik ten mógłby służyć służbom celom treningowym.
Bardzo mocno liczę na to, że najbliższe lata będą przełomowe. Moją intencją jest to, aby zbiornik wodny w Piasecznie stał się oddzielnym podmiotem gospodarczym lub energetycznym. Wtedy będę mógł spółkę po prostu zlikwidować.







































