„Opowiem Ci o Sprawiedliwych. Rodzina Ulmów – Świadkowie Nadziei” – spotkanie pod takim tytułem odbyło się w Rudniku nad Sanem. Wydarzenie było niezwykłą lekcją historii i odwagi w ratowaniu innych podczas II wojny światowej. Takiej odwagi nie zabrakło dwóm rodzinom rudniczan, którzy narażając własne życie, ratowali Żydów. Teraz odznaczono ich medalami im. Rodziny Ulmów.
Uroczystość zorganizowana w Centrum Caritas w Rudniku zgromadziła tłumy młodych ludzi. Byli to uczniowie szkół podstawowych z terenu gminy oraz młodzież z Zespołu Szkół w Rudniku nad Sanem. Obecni byli także samorządowcy, radni powiatowi i miejscy, nauczyciele, duchowni oraz licznie przybyli mieszkańcy.
Spotkanie odbyło się z inicjatywy Bogdana Romaniuka, prezesa Fundacji im. Rodziny Ulmów. Było okazją dla uczestników do odkrycia historii i wspólnego oddania hołd tym, którzy w najtrudniejszych czasach zachowali się jak trzeba. Wydarzenie nawiązywało do historii błogosławionej Rodzina Ulmów – symbolu Polaków ratujących Żydów podczas okupacji.
Cisi bohaterowie z Rudnika
Szczególny wymiar uroczystości w Rudniku nad Sanem wynikał z faktu, że upamiętniono także dwie rodziny rudniczan, które podczas okupacji niemieckiej ukrywali Żydów, narażając własne życie i życie bliskich. Tymi cichymi bohaterami, którzy nawet długo po wojnie skrywali tę tajemnicę, byli śp. Anastazja i Józef Kida oraz śp. Anna i Franciszek Baran.

Podczas uroczystości zostali oni pośmiertnie odznaczeni medalami im. Rodziny Ulmów – wyróżnienia odebrali ich wnukowie – Krystyna Socha oraz Waldemar Łojek i Franciszek Łojek, którzy opowiadali wspomnienia dziadków i rodziców.

W ratowanie Żydów angażowały się też dzieci
Wnuczka Anny i Franciszka Baranów, Krystyna Socha wspominała, że jej dziadkowie ukrywali dwójkę Żydowskich chłopców. Ich matka, która wychodziła z ukrycia, by szukać schronienia u rodziny, pewnego dnia nie wróciła. Po latach okazało się ze zginęła w obozie koncentracyjnym. Rodzina Baranów wiele ryzykowała, by ochronić żydowskie dzieci

Było też przewożenie chłopców z miejsca na miejsce w beczce po kapuście i wiele innych pomysłów, a wszystko po to, by ochronić dzieci.
Chłopcy przeżyli i jako dorośli odwiedzali swoich wybawców z rodzinami
Franciszek Łojek, wnuk Anastazji i Józefa Kidów przyznał, że bardzo późno dowiedział się o wojennej historii swoich dziadków. Ci skrzętnie skrywali również po wojnie fakt, że uratowali podczas okupacji całą 8-osobową rodzinę

Burmistrz Tadeusz Handziak podkreślał, że te zwykłe rudnickie rodziny ratując życie innych, ocalili także nasze człowieczeństwo, bo w mroku wojny potrafili wybrać dobro, narażając własne życie

Inspiracja płynąca z Markowej
O kontekście historycznym, Holokauście oraz polskich Sprawiedliwych na spotkaniu w Rudniku opowiadał historyk dr Wojciech Hanus. Uroczystość zwieńczyła projekcja koncertu beatyfikacyjnego „Rodzina Ulmów – Sprawiedliwi z Markowej”, który stał się artystycznym dopełnieniem wydarzenia.














