W Stalowej Woli jest kolejny spór na linii prezydent – opozycja. Poszło o nadzwyczajną Sesję Rady Miejskiej ws kondycji spółek miejskich. Domagali się jej opozycyjni radni, by mieć wiedzę przed sesją absolutoryjną. Ta została zwołana, ale nie odbyła się z powodu braku kworum. Zabrakło wnioskodawców, którzy, jak twierdzą, nie zostali o niej skutecznie powiadomieni. Zapowiadają skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
W ocenie radnych opozycji zaplanowanie sesji, od ustalenia terminu po jej zamknięcie z powodu braku kworum, było zaplanowaną 'ustawką’, aby nie doszła ona do skutku.
Sesję zaplanowano na poniedziałek na 7.30 rano. Media informację otrzymały w niedzielę o 23.57. Radni zaś, przynajmniej ci opozycyjni powiadomieni zostali również w niedzielę, ale nie tak jak zwykle się to odbywa. W efekcie informacja do radnych opozycji o zwołanej nadzwyczajnej sesji nie dotarła. Skomentował to w poniedziałek prezydent Lucjusz Nadbereżny
Jak się jednak okazało radni nie przyszli, bo informacja o zwołanej sesji do nich nie dotarła. Wszystko dlatego, ze powiadomienie o sesji ogłoszono inaczej niż to zwykle bywa. Mówiła o tym m.in. Radna Joanna Grobel-Proszowska, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej w Stalowej Woli, która również nie wiedziała o sesji

Radna poinformowała też, ze dodatkowo w sprawach pilnych Biuro Rady kontaktowało się telefonicznie z radnymi, by upewnić się o ich obecności. W ocenie radnej wszystko było ukartowane, bo nawet radni koalicji nie byli obecni wszyscy aby nie było kworum
A chcieli wiedzieć więcej, bo z materiałów jakie były dostępne wynikało, ze instytucje podległe miastu mają straty finansowe.
Jak twierdzą radni, prezesi spółek zarabiają krocie podczas, gdy zwykli pracownicy maja pensje minimalne.
Radna Urszula Tatys zwróciła uwagę, że w poniedziałek w wypowiedzi Prezydenta Lucjusza Nadbereżnego zabrakło informacji, czego sesja dotyczy

Radny Damian Marczak podkreślał, że nadzwyczajna sesja była potrzebna, bo na zwyczajnych sesjach nie ma prezesów spółek, którzy mogliby udzielić informacji

W ocenie radnego sesja się nie odbyła, bo radni nie zostali skutecznie powiadomieni. Zaś wszyscy, którzy złożyli wniosek nie mogą się zalogować bo maili służbowych i ich hasła również we wtorek nie działały
Spośród opozycyjnych radnych, tylko Andrzej Dorosz, który nie podpisał się pod wnioskiem, miał dostęp do poczty służbowej i informacja w niedzielę o 16.00 do niego dotarła z tym , że wrzucona została do zakładki 'inne’. Nie krył oburzenia zaistniałą sytuacją

Podobne zdanie do pozostałych radnych miał również radny Kamil Maciejak.
Daniel Hausner natomiast zwrócił uwagę na to, że trudno o dobry klimat w radzie, o który apeluje Prezydent, gdy tak traktuje się radnych opozycji

Radni zgodnie zapowiedzieli, że tematu nie zostawią i sprawę zgłoszą sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego
Prezydent Stalowej Woli, którego we wtorek nie było w mieście, zapowiedział, ze do sprawy odniesie się w środę.
















