Wszystko jednak na to wskazuje, że radni którzy wnieśli sprawę do UOKiK-u nie szybko pozwolą o brudniej wodzie zapomnieć.
(Marta Górecka)
Dlatego doprowadzenie do końca tej inwestycji burmistrz Ozimek uważa za duży sukces. Ale przyznaje, że był on możliwy dzięki dużej cierpliwości mieszkańców:
Dlatego radni uważają, że karę solidarnie powinni pokryć z własnej kieszeni Burmistrz Niska i prezes niżańskiego MZK. Stąd wpadli na pomysł, by wnioskować m.in. o obniżenie zarobków burmistrzowi. Sęk w tym, że burmistrz Niska Julian Ozimek winą za nałożenie kary obarcza radnych i uważa, że to radni narażają MZK na niepotrzebne koszty a pośrednio i mieszkańców, bo gdzieś te pieniądze trzeba znaleźć. Nie zgadza się też z decyzją UOKiK-u:
Ale to dotyczy indywidualnych odbiorców, bo już nie jest to takie proste w budynkach wielorodzinnych. Zaś prezes MZK w Nisku Zbigniew Kuziora poinformował, że kara została zapłacona. Jednak według niego wystąpienie radnych do UOKiK-u, w czasie gdy budowa stacji uzdatniania wody była na finiszu budzi wątpliwości co do intencji. Radni jednak twierdzą, że tak późne wystąpienie do UOKiK-u wynikało z podejmowanych prób przekonania prezesa MZK i burmistrza Niska do obniżenia cen wody:
Niżańscy radni, z inicjatywy których Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta ukarał Miejski Zakład Komunalny w Nisku chcą się domagać obniżenia pensji burmistrzowi i prezesowi. Jak twierdzą, chodzi o to, by w ten sposób pokryć wysokość kary nałożonej na MZK. Chodzi o kwotę 16 606 zł tyle UOKiK nakazał zapłacić niżańskiemu MZK za to, że w okresie, kiedy woda była gorszej jakości, nie zastosował rabatu. Radni z Klubu Radnych Porozumienie Samorządowo-Gospodarcze uznali, że doprowadzeniem do ukarania MZK wywiązali się z obowiązku wobec mieszkańców.
Mówi Radny Błażej Borowiec:








