Sandomierz stał się planem zdjęciowym dla wielkiej stacji telewizyjnej z Chin. Ekipa filmowa z ViuTV z Hong Kongu przyleciała do Polski z konkretną misją: pokazać swoim widzom unikalne, tradycyjne rzemiosło. Zafascynowało ich nadwiślańskie flisactwo, szkutnictwo oraz rodzinna atmosfera.
Do tej nietypowej wizyty doszło dzięki flisackim przyjaźniom oraz wsparciu osób z Kazimierza Dolnego, które pomogły zagranicznym twórcom skontaktować się z sandomierskimi Wiślakami. Sześcioosobowa grupa filmowa, w skład której wszedł reżyser oraz koordynatorzy projektu, spędziła nad Wisłą intensywny czas.
Mówi Marek Bażant z partnerstwa „Napędzani Wisłą”
Program wizyty był niezwykle bogaty:
Największe emocje wzbudził jednak temat, który z początku miał być tylko tłem. Gdy chiński reżyser zobaczył, jak flisackie rzemiosło i miłość do rzeki są przekazywane z pokolenia na pokolenie, to właśnie wokół ciągłości tradycji i rodzinnych więzi postanowił zbudować oś swojego reportażu.
O urokach królewskiego miasta przed kamerami opowiadał sandomierski przewodnik miejski, Paweł Lamparski. Z kolei filmowa trasa ekipy poprowadziła dalej do pobliskiej Nowej Dęby. To tam, w lokalnej szkółce, kręcone były kluczowe wywiady z mistrzem szkutnictwa, Józefem Jemioło, który zdradził tajniki budowy tradycyjnych drewnianych jednostek.
Sandomierscy flisacy nie kryją radości z udanej współpracy i z niecierpliwością czekają na emisję materiału. Jak zapowiadają, gdy tylko chińska telewizja opublikuje gotowy reportaż (czyli za około cztery miesiące), linki do filmów natychmiast pojawią się w ich mediach społecznościowych.
Fot. Napędzani Wisłą/Facebook


















